Ponownie zaspałam! Czy ja kiedyś wstanę na czas do tej cholernej szkoły? Nauczyciele znowu będą się mnie czepiać, że mam gdzieś naukę i całą szkołę. A przecież to nieprawda, bo ja się dobrze uczę, poza tym, że czasem zaśpię na pierwszą lub drugą lekcję. Ale mniejsza o to... muszę szybko się wyszykować i biec do szkoły.
Liceum potrafi każdemu dokopać, ale mnie to chyba już szczególnie. Nie mam chłopaka, bo mam ogromnego pecha, a wszystko przez to, iż jestem brzydka .. Przyjaciółki mam dwie, niestety one nawzajem niezbyt się znoszą. Myślą chyba, że nie widzę jak się nienawidzą, ale to nieważne, chcą się kłócić, proszę bardzo. Ja nie zamierzam im w tym przeszkadzać.
Założyłam ulubione, jasne dżinsy, do tego czarny top i czarne szpilki ;) Uwielbiam chodzić na wysokich obcasach, ale jak by się mogło wydawać wcale nie mam tak łatwo w życiu towarzyskim. Jestem dosyć nieśmiała i nie lubię nawiązywać nowych kontaktów. Wystarczą mi dwie przyjaciółki, które nawzajem się nie znoszą, ale mnie uwielbiają. Wiem, to trochę samolubne, a może nawet bardzo, ale to nie moja wina, że one się kłócą, ja po prostu chcę mieć kogoś bliskiego. Wracając do stroju, założyłam jeszcze biżuterię i wybiegłam do szkoły, na szczęście nie mam daleko, zaledwie jedną przecznicę od mojego mieszkania.
Dotarłam na pierwszą lekcję. I dobrze, bo inaczej znowu Dyrektor tej nieszczęsnej placówki wydzwaniałby do mamy i informował ją jak to jej córka lubi spóźniać się na zajęcia. Tak więc, wpadłam do klasy i zajęłam swoje miejsce obok Naomi. Uwielbiam ją, jest bardzo miła dla mnie i zawsze mi pomaga jeśli mam problem. A do tego nikt tak dobrze nie śledzi chłopaków dla mnie jak ona ;)
A właśnie! Co do chłopaków, to podoba mi się Robert Clark z mojej klasy. Znam go nawet bardzo dobrze, ale nie wiem, czy w ogóle się nim przejmować, bo chłopak, który tak traktuje dziewczyny, nie zasługuje na moją uwagę. Ale niestety moja uwaga sama do niego lgnie...
- Hej! - powiedziała Naomi.
- Cześć - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Dziś miała na sobie jakieś brzydkie ciuchy z taniego sklepu. Nie komentuje jej stylu. Sama chce się tak ubierać i nie chodzi tu o to, że nie ma pieniędzy, bo ma ich nawet całkiem sporo. Na pewno na tyle by mogła się zaopatrywać w butikach, ale ona po prostu nie chce. Lubi takie ubrania i koniec, nie ma sensu się z nią sprzeczać. Za to ja lubiłam ładnie wyglądać, przynajmniej jeśli chodzi o ubiór, przynajmniej tym mogłam nadrobić wygląd twarzy.. Ale nie będę się nad sobą użalać, bo nie chcę chodzić smutna do końca dnia.
- Widziałaś dzisiaj Roberta? - spytała mnie. Chociaż nie wiem po co, bo skoro chodzi z nami do klasy, to zaraz powinien się pojawić.
- Nie, ale z pewnością zaraz przyjdzie. - Naomi wiedziała, że on mi się podoba, ale czuję, że ona też się w nim podkochuje, tylko nie chce mi powiedzieć, bo byłam pierwsza.
- No właśnie, wyobraź sobie, że nie przyjdzie!
- A skąd ty to możesz wiedzieć?
- Bo widziałam go z nową dziewczyną. Jakaś małolata wisiała mu na szyi i całowała się z nim. - przyjaciółka spojrzała na mnie uważnie, chciała pewnie wybadać moją reakcję. Ale ja się nie dam, nie pokażę, że mnie to w jakiś sposób dotknęło. A muszę przyznać, że poczułam ukłucie w sercu.
- To już nie pierwszy raz, więc nie ma sensacji. Jest przystojny, uwielbia dziewczyny, to i one do niego lgną.
- Nie przejmujesz się tym?
- A niby czemu miałabym to robić? Nie kocham go! Po prostu mi się podoba. - trochę za głośno to powiedziałam. Nie chodzi mi o innych w klasie, ale o urażoną Naomi. Teraz patrzyła na mnie tak jakby miała wybuchnąć płaczem i jednocześnie mi przyłożyć.
- Nie musisz na mnie krzyczeć. - odpowiedziała, po czym odwróciła się przodem do tablicy.
- Naomi, przepraszam, że tak wybuchłam. Nie chciałam.
- Nie ma sprawy - odpowiedziała. Jednak ja wiem, że jest sprawa. Obraziła się na mnie. Nie na długo, ale na tą lekcję na pewno.
Historia była okropnie nudna. Myślałam, że usnę. Poza tym, nigdy nie przepadałam za tym przedmiotem i tak już chyba pozostanie. Ale do rzeczy. Naomi, tak jak myślałam, już nei była obrażona po lekcji. Razem poszłyśmy pod kolejną salę i przy okazji spotkałyśmy Zoey. Naszą drugą przyjaciółkę. A raczej moją drugą przyjaciółkę, bo dla Naomi jest to chyba wróg śmiertelny. Tak jak podejrzewałam, gdy tylko się spotkały, zaczęły wymieniać na swój temat sarkastyczne uwagi.
- Cześć Naomi - powiedziała Zoey.
Liceum potrafi każdemu dokopać, ale mnie to chyba już szczególnie. Nie mam chłopaka, bo mam ogromnego pecha, a wszystko przez to, iż jestem brzydka .. Przyjaciółki mam dwie, niestety one nawzajem niezbyt się znoszą. Myślą chyba, że nie widzę jak się nienawidzą, ale to nieważne, chcą się kłócić, proszę bardzo. Ja nie zamierzam im w tym przeszkadzać.
Założyłam ulubione, jasne dżinsy, do tego czarny top i czarne szpilki ;) Uwielbiam chodzić na wysokich obcasach, ale jak by się mogło wydawać wcale nie mam tak łatwo w życiu towarzyskim. Jestem dosyć nieśmiała i nie lubię nawiązywać nowych kontaktów. Wystarczą mi dwie przyjaciółki, które nawzajem się nie znoszą, ale mnie uwielbiają. Wiem, to trochę samolubne, a może nawet bardzo, ale to nie moja wina, że one się kłócą, ja po prostu chcę mieć kogoś bliskiego. Wracając do stroju, założyłam jeszcze biżuterię i wybiegłam do szkoły, na szczęście nie mam daleko, zaledwie jedną przecznicę od mojego mieszkania.
Dotarłam na pierwszą lekcję. I dobrze, bo inaczej znowu Dyrektor tej nieszczęsnej placówki wydzwaniałby do mamy i informował ją jak to jej córka lubi spóźniać się na zajęcia. Tak więc, wpadłam do klasy i zajęłam swoje miejsce obok Naomi. Uwielbiam ją, jest bardzo miła dla mnie i zawsze mi pomaga jeśli mam problem. A do tego nikt tak dobrze nie śledzi chłopaków dla mnie jak ona ;)
A właśnie! Co do chłopaków, to podoba mi się Robert Clark z mojej klasy. Znam go nawet bardzo dobrze, ale nie wiem, czy w ogóle się nim przejmować, bo chłopak, który tak traktuje dziewczyny, nie zasługuje na moją uwagę. Ale niestety moja uwaga sama do niego lgnie...
- Hej! - powiedziała Naomi.
- Cześć - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Dziś miała na sobie jakieś brzydkie ciuchy z taniego sklepu. Nie komentuje jej stylu. Sama chce się tak ubierać i nie chodzi tu o to, że nie ma pieniędzy, bo ma ich nawet całkiem sporo. Na pewno na tyle by mogła się zaopatrywać w butikach, ale ona po prostu nie chce. Lubi takie ubrania i koniec, nie ma sensu się z nią sprzeczać. Za to ja lubiłam ładnie wyglądać, przynajmniej jeśli chodzi o ubiór, przynajmniej tym mogłam nadrobić wygląd twarzy.. Ale nie będę się nad sobą użalać, bo nie chcę chodzić smutna do końca dnia.
- Widziałaś dzisiaj Roberta? - spytała mnie. Chociaż nie wiem po co, bo skoro chodzi z nami do klasy, to zaraz powinien się pojawić.
- Nie, ale z pewnością zaraz przyjdzie. - Naomi wiedziała, że on mi się podoba, ale czuję, że ona też się w nim podkochuje, tylko nie chce mi powiedzieć, bo byłam pierwsza.
- No właśnie, wyobraź sobie, że nie przyjdzie!
- A skąd ty to możesz wiedzieć?
- Bo widziałam go z nową dziewczyną. Jakaś małolata wisiała mu na szyi i całowała się z nim. - przyjaciółka spojrzała na mnie uważnie, chciała pewnie wybadać moją reakcję. Ale ja się nie dam, nie pokażę, że mnie to w jakiś sposób dotknęło. A muszę przyznać, że poczułam ukłucie w sercu.
- To już nie pierwszy raz, więc nie ma sensacji. Jest przystojny, uwielbia dziewczyny, to i one do niego lgną.
- Nie przejmujesz się tym?
- A niby czemu miałabym to robić? Nie kocham go! Po prostu mi się podoba. - trochę za głośno to powiedziałam. Nie chodzi mi o innych w klasie, ale o urażoną Naomi. Teraz patrzyła na mnie tak jakby miała wybuchnąć płaczem i jednocześnie mi przyłożyć.
- Nie musisz na mnie krzyczeć. - odpowiedziała, po czym odwróciła się przodem do tablicy.
- Naomi, przepraszam, że tak wybuchłam. Nie chciałam.
- Nie ma sprawy - odpowiedziała. Jednak ja wiem, że jest sprawa. Obraziła się na mnie. Nie na długo, ale na tą lekcję na pewno.
Historia była okropnie nudna. Myślałam, że usnę. Poza tym, nigdy nie przepadałam za tym przedmiotem i tak już chyba pozostanie. Ale do rzeczy. Naomi, tak jak myślałam, już nei była obrażona po lekcji. Razem poszłyśmy pod kolejną salę i przy okazji spotkałyśmy Zoey. Naszą drugą przyjaciółkę. A raczej moją drugą przyjaciółkę, bo dla Naomi jest to chyba wróg śmiertelny. Tak jak podejrzewałam, gdy tylko się spotkały, zaczęły wymieniać na swój temat sarkastyczne uwagi.
- Cześć Naomi - powiedziała Zoey.
- O! Hej, Zoey! Jak tam? Spotkałaś następnego szczęściarza, który będzie miał okazję się z tobą umówić? Pewnie ponownie go odstraszysz jak zwykle. - Naomi chyba bardzo nie lubi Zoey, nie wiem czemu tak długo to wytrzymują. Pewnie tylko ze względu na mnie.
- Lepsze to niż brak żadnego chłopaka, jak w twoim przypadku. I wiesz co... - przestałam ich słuchać. Mogłabym sie obrazić o to ostatnie zdanie Zoey, bo przecież ja też nie mam chłopaka, i to oznacza, ze ma ona mnie za nieudacznicę? Ale mniejsza o to. Zza rogu wyłonił się piękny blondyn. Szedł w grupie równie przystojnych kolegów, jednak żaden z nich nie dorównywał mu pod względem urody. Za wszelką cenę postanowiłam się dowiedzieć kim on jest. Gdy tak stałam i na niego patrzyłam, Zoey zaczęła mną potrząsać i mówiła:
- Claire! Żyjesz?
- Tak, tak... zamyśliłam się.
- Patrzysz na tego blondyna? Nie radzę się w nim podkochiwać. To Jace i na pewno mu się nie spodobasz, bo on nie szuka dziewczyny. Nie zwraca uwagi na zaloty.. - te ostatnie słowa Zoey wypowiedziała z żalem i złością w głosie.
- A co? Próbowałaś go poderwać? Nic dziwnego, że nie szuka dziewczyny, jeśli cię poznał to pewnie doznał szoku i ma dosyć płci pięknej na następne 100 lat. - tu wtrąciła się Naomi i znowu zaczęły wymieniać ze sobą te głupie komentarze. - Ale to nie zmienia faktu, że naprawdę nie szuka dziewczyny. Jace Sheppard nie zwraca uwagi na płeć piękną. Może uważa, że musi znaleźć piękną dziewczynę, dorównującą jego urodzie.
- A ile ma lat? - spytałam.
- Ty naprawdę nic o nim nie słyszałaś? Jace ma 17 lat i mieszka niedaleko ciebie. To niemożliwe żebyś go nigdy wcześniej nie poznała. - powiedziała Zoey. Zaczęłam się zastanawiać nad jej słowami. Jednak nie przypominam sobie, żebym go wcześniej gdzieś spotkała. Patrzyłam na tego chłopaka, jak znikał w długim korytarzu i razem z przyjaciółkami poszłam na angielski. Znowu musimy omawiać jakąś lekturę czy wiersze. Nie pamiętam już dokładnie.
Na całych zajęciach byłam nieobecna duchem. Nie wiem o czym była lekcja, ale mało mnie to obchodzi. Myślę o tym cudownym chłopaku o imieniu Jace. W porównaniu z nim Robert jest brzydki.
Po lekcjach poszłam do domu, jednak wcześniej umówiłam się z Zoey i Naomi do baru. Musimy pogadać ;) Kiedy tak szłam do domu, zauważyłam, że za mną idzie Jace Sheppard. Niestety nie zwracał na mnie uwagi. Zwiesiłam głowę i poszłam prosto przed siebie. Pewnie dziewczyny mają rację i on nie szuka dziewczyny...
Ale przecież jest jeszcze Robert. On na pewno będzie mnie chciał. Czuję to, że mu się podobam i z pewnością go zdobędę, tylko najpierw muszę obmyślić plan podrywu.
I tak też zrobiłam, a raczej zrobiłyśmy. Na naszym tajnym spotkaniu trzech przyjaciółek obmyśliłyśmy plan na to jak mam poderwać Roberta. Co mnie bardzo zdziwiło, Naomi i Zoey praktycznie, w ogóle się nie kłóciły. Nareszcie chociaż jeden wolny dzień od ich sarkastycznych i ironicznych komentarzy.
Kiedy wróciłam do domu myślałam o Robercie, ale kiedy zasnęłam w śnie pojawił się nie kto inny jak Jace. Tańczył ze mną na dyskotece, a potem znaleźliśmy się na jakiejś ładnej polanie, a on czytał mi wiersz miłosny... Bardzo dziwny sen, ale to już nieważne. Nadchodzi nowy dzień, dzień podrywu Roberta. Nieważne czy ma dziewczynę. Wkrótce nie będzie już jego, rzuci ją dla mnie ;)
- Claire! Żyjesz?
- Tak, tak... zamyśliłam się.
- Patrzysz na tego blondyna? Nie radzę się w nim podkochiwać. To Jace i na pewno mu się nie spodobasz, bo on nie szuka dziewczyny. Nie zwraca uwagi na zaloty.. - te ostatnie słowa Zoey wypowiedziała z żalem i złością w głosie.
- A co? Próbowałaś go poderwać? Nic dziwnego, że nie szuka dziewczyny, jeśli cię poznał to pewnie doznał szoku i ma dosyć płci pięknej na następne 100 lat. - tu wtrąciła się Naomi i znowu zaczęły wymieniać ze sobą te głupie komentarze. - Ale to nie zmienia faktu, że naprawdę nie szuka dziewczyny. Jace Sheppard nie zwraca uwagi na płeć piękną. Może uważa, że musi znaleźć piękną dziewczynę, dorównującą jego urodzie.
- A ile ma lat? - spytałam.
- Ty naprawdę nic o nim nie słyszałaś? Jace ma 17 lat i mieszka niedaleko ciebie. To niemożliwe żebyś go nigdy wcześniej nie poznała. - powiedziała Zoey. Zaczęłam się zastanawiać nad jej słowami. Jednak nie przypominam sobie, żebym go wcześniej gdzieś spotkała. Patrzyłam na tego chłopaka, jak znikał w długim korytarzu i razem z przyjaciółkami poszłam na angielski. Znowu musimy omawiać jakąś lekturę czy wiersze. Nie pamiętam już dokładnie.
Na całych zajęciach byłam nieobecna duchem. Nie wiem o czym była lekcja, ale mało mnie to obchodzi. Myślę o tym cudownym chłopaku o imieniu Jace. W porównaniu z nim Robert jest brzydki.
Po lekcjach poszłam do domu, jednak wcześniej umówiłam się z Zoey i Naomi do baru. Musimy pogadać ;) Kiedy tak szłam do domu, zauważyłam, że za mną idzie Jace Sheppard. Niestety nie zwracał na mnie uwagi. Zwiesiłam głowę i poszłam prosto przed siebie. Pewnie dziewczyny mają rację i on nie szuka dziewczyny...
Ale przecież jest jeszcze Robert. On na pewno będzie mnie chciał. Czuję to, że mu się podobam i z pewnością go zdobędę, tylko najpierw muszę obmyślić plan podrywu.
I tak też zrobiłam, a raczej zrobiłyśmy. Na naszym tajnym spotkaniu trzech przyjaciółek obmyśliłyśmy plan na to jak mam poderwać Roberta. Co mnie bardzo zdziwiło, Naomi i Zoey praktycznie, w ogóle się nie kłóciły. Nareszcie chociaż jeden wolny dzień od ich sarkastycznych i ironicznych komentarzy.
Kiedy wróciłam do domu myślałam o Robercie, ale kiedy zasnęłam w śnie pojawił się nie kto inny jak Jace. Tańczył ze mną na dyskotece, a potem znaleźliśmy się na jakiejś ładnej polanie, a on czytał mi wiersz miłosny... Bardzo dziwny sen, ale to już nieważne. Nadchodzi nowy dzień, dzień podrywu Roberta. Nieważne czy ma dziewczynę. Wkrótce nie będzie już jego, rzuci ją dla mnie ;)
--------------------------------------------------------------
Jak z pewnością zauważyliście jest to już druga dziś notka. Tym razem był to pierwszy rozdział, a raczej prolog mojego opowiadania.
W środę kolejna część, czyli "Rozdział I. Ethan Donoho"
Mam nadzieję, że choć trochę zaciekawiły Was losy wyimaginowanej przeze mnie Claire ;)
Proszę Was też o komentarze, bym mogła wiedzieć co jeszcze powinnam poprawić, ulepszyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz